Pociągi znów zatrzymały się w Marcinkowicach. Nowy Sącz wraca na kolejową mapę
22 lata, 2 miesiące i 22 dni – tyle dokładnie trwała przerwa, którą pasażerowie z Sądecczyzny odczuwali jak komunikacyjny wyrok. W niedzielę, 14 czerwca 2026 roku, na trasę Nowy Sącz – Marcinkowice wyjechał pierwszy regularny pociąg pasażerski, przywracając połączenie, które zniknęło z codziennego rozkładu jazdy w marcu 2004 roku.
To nie był jedynie przejazd „na próbę” ani jednorazowe wydarzenie. Od tego dnia na krótkiej, ale kluczowej dla regionu relacji pojawiło się 14 par pociągów dziennie, a podróż pomiędzy Nowym Sączem a Marcinkowicami trwa kilkanaście minut. Powrót kolei na ten odcinek jest pierwszym namacalnym efektem projektu Podłęże – Piekiełko, czyli inwestycji, która ma zakończyć wieloletnie wykluczenie komunikacyjne Nowego Sącza i okolic.
Od wątpliwości do decyzji – spór o sens Podłęże – Piekiełko
Dzisiaj, kiedy pociąg znów mija zabudowania i przystanki Nowego Sącza, trudno uwierzyć, jak niepewna była przyszłość całego przedsięwzięcia jeszcze kilkanaście lat temu. W 2013 roku ówczesny minister transportu z Platformy Obywatelskiej publicznie podważał zasadność budowy nowej linii kolejowej Podłęże – Piekiełko. W mediach projekt opisywano jako „kontrowersyjny i bardzo kosztowny”, a w regionie narastał niepokój, że inwestycja pozostanie na papierze.
W tym samym czasie samorządowcy z Sądecczyzny zwracali uwagę, że bez przełomu w sprawie kolei Nowy Sącz i okolice mogą zostać odcięte od szybkich połączeń na kolejne dziesięciolecia. Z perspektywy 2026 roku widać, że te ostrzeżenia nie były przesadą – i że rozstrzygnięcia polityczne oraz finansowe stały się w tym projekcie punktem zwrotnym.
Po 2015 roku ruszyła machina: finansowanie, dokumentacja i budowa
Moment, w którym Podłęże – Piekiełko przestało być wyłącznie szeregiem analiz, a zaczęło zmieniać się w realną budowę, wiąże się z decyzjami podjętymi po 2015 roku. Wtedy zapadły kluczowe rozstrzygnięcia dotyczące finansowania, przygotowania dokumentacji i wykupów gruntów, a projekt trafił do strategicznych programów kolejowych państwa. To otworzyło drogę do wielomiliardowego finansowania, bez którego skala inwestycji byłaby niemożliwa do udźwignięcia.
- Po 2015 roku zapadły decyzje dotyczące finansowania, dokumentacji, wykupów gruntów i uruchomienia procesu inwestycyjnego.
- W kolejnych latach projekt wpisano do strategicznych programów kolejowych państwa i zapewniono wielomiliardowe środki.
- W 2019 roku rozpoczęto przygotowanie dokumentacji projektowej.
- W 2023 roku ruszyły pierwsze duże roboty budowlane.
- 14 czerwca 2026 roku pasażerowie wrócili na relację Nowy Sącz – Marcinkowice.
Efekt? Odcinek, który przez lata pozostawał symbolem kolejowego zastoju, stał się jednym z pierwszych fragmentów większej zmiany. Powrót pociągów do Marcinkowic to sygnał, że inwestycja weszła w etap, w którym mieszkańcy zaczynają odczuwać ją w codziennym życiu.
Nowa linia, nowe przystanki, nowy most nad Dunajcem
Inauguracyjny przejazd pokazuje, jak mocno zmieniło się otoczenie linii kolejowej nr 104. Pasażerowie widzą z okien nie tylko odnowione torowisko, ale też całą towarzyszącą mu infrastrukturę: przystanki, stacje, przejścia dla pieszych i przebudowane skrzyżowania, które mają rozwiązać problemy komunikacyjne w mieście.
- nowoczesne przystanki Nowy Sącz Miasto i Nowy Sącz Chełmiec,
- przebudowana stacja w Marcinkowicach,
- bezkolizyjne skrzyżowania przy ulicach Kolejowej i Krakowskiej w Nowym Sączu,
- nowy most kolejowy nad Dunajcem,
- przejścia podziemne dla pieszych przy ulicach Axentowicza i Wolskiej.
Za realizację odcinka odpowiadało konsorcjum firm budowlanych pracujących na zlecenie PKP Polskich Linii Kolejowych, a cały zakres prac jest częścią projektu Podłęże – Piekiełko.
780 mln zł na odcinek Nowy Sącz – Klęczany
Powrót ruchu pasażerskiego nie jest tylko kwestią zmiany rozkładu. Stoi za nim inwestycja warta około 780 mln zł, w ramach której powstała nowoczesna, zelektryfikowana linia kolejowa pomiędzy stacją Nowy Sącz a bocznicą Klęczany. Wykonawcy przebudowali około 12,6 kilometra torów, a do tego zrealizowali szereg obiektów inżynieryjnych i zabezpieczeń.
Ważnym elementem były także prace związane z bezpieczeństwem terenów przyległych do linii. Powstały ściany oporowe i specjalne konstrukcje chroniące obszary zagrożone osuwiskami w rejonie Nowego Sącza i Rdziostowa. To te „niewidoczne” dla wielu rozwiązania mają w praktyce przesądzać o trwałości infrastruktury w trudnym geologicznie terenie.
Rogatki znów pójdą w dół. Apel o ostrożność dla kierowców
Reaktywacja połączeń oznacza też powrót sytuacji, do których część kierowców zdążyła się odzwyczaić. Na przejazdach kolejowych ponownie będą zamykać się rogatki m.in. przy ulicach Mickiewicza, Kościuszki oraz Jagodowej. Szczególnie na początku funkcjonowania połączeń potrzebna będzie większa uwaga – przez lata ten odcinek nie kojarzył się z regularnym ruchem pasażerskim, a teraz pociągi znów stają się stałym elementem krajobrazu.
Marcinkowice: stacja z historią Jana Karskiego
Marcinkowice wracają do rozkładu jazdy, ale to miejsce ma także wymiar symboliczny i historyczny. W budynku dworca znajduje się tablica poświęcona Janowi Karskiemu – kurierowi Polskiego Państwa Podziemnego, który w czasie II wojny światowej wielokrotnie poruszał się trasami kurierskimi prowadzącymi przez Sądecczyznę i południową Małopolskę.
O zachowanie charakteru tego obiektu oraz o jego przyszłość po powrocie kolei od lat zabiegają lokalni społecznicy i samorządowcy. Wśród nich wymieniany jest radny gminy Chełmiec Rafał Kmak, wskazujący, że stacja mogłaby stać się wizytówką tej części regionu.
„Dworzec w Marcinkowicach powinien stać się wizytówką tej części regionu po powrocie kolei.”
Rafał Kmak, radny gminy Chełmiec
To pierwszy krok. Docelowo: godzina do Krakowa i 90 minut do Zakopanego
Niedzielny powrót pociągów na trasę Nowy Sącz – Marcinkowice jest etapem otwierającym większy proces. Zgodnie z założeniami projektu Podłęże – Piekiełko, po zakończeniu całego przedsięwzięcia podróż z Krakowa do Nowego Sącza ma zająć około godziny, a do Zakopanego około 90 minut. W planach są zarówno nowe odcinki linii, jak i modernizacja istniejącej infrastruktury.
Wśród elementów wymienianych w projekcie jest także najdłuższy tunel kolejowy w Polsce o długości 3,75 km. Jeszcze kilkanaście lat temu wielu mieszkańców słyszało, że to marzenie bez szans na realizację. 14 czerwca 2026 roku pokazał jednak, że kolejowe zmiany weszły w fazę, w której zaczynają być widoczne – i odczuwalne – w codziennych dojazdach.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!